wtorek, 6 listopada 2018

Topinambur - zbiory i gotowanie

Topinambur - zbiory

Topinambur zasadziłam pod koniec zimy w domu. Wsadziłam go na grządkę, gdy zrobiło się cieplej (cała historia tutaj). A teraz, w październiku postanowiłam go zebrać. 
Topinambur ma śliczne, różowe bulwy
Miałam w sumie nie więcej niż dziesięć roślin, z czego kilka na próbę już zebrałam we wrześniu. Jak na jakieś 6-7 roślin zbiór był udany i dość obfity. Myślę, że można było też spokojnie zostawić część w ziemi i wykopywać w miarę bieżących potrzeb, nawet zimą (oczywiście w sprzyjających warunkach). 

Wykopki

Zbiór topinamburu jest prosty i przyjemny. Najpierw trzeba wyrwać roślinę (jeśli urosła spora, jest szansa się trochę namęczyć ;) ). Bywa, że z częścią zieloną odchodzi też cały korzeń i wtedy nie trzeba go wykopywać. Jeśli nie, widły w ruch - tak jak z ziemniakami.


Korzeń topinamburu z bulwami
Różowe bulwy trzeba oderwać i jeśli planujemy dalszą uprawę, resztki korzeni pozostawić w ziemi. Na następny rok powinny odrosnąć ze zdwojoną siłą. Jeśli mamy dość, należy bezwzględnie usunąć wszystkie pozostałości. 
Prześliczna różowa kuleczka
Z bulwami słabo rozwiniętymi, małymi, o żółtym kolorze lepiej dać sobie spokój, bo i tak będą niedobre.
Z tych 6-7 roślinek z grządki wielkości 2x1 m wyszła mi spora micha (jakieś 35 cm średnicy) topinamburu (przypominam, że część zebrałam już wcześniej. Dla 4-osobowej rodziny wyszło mi jakieś 4-5 porcji wyżerki :)

Zebrany topinambur - to naprawdę duża micha!
A przy tym kury miały ubaw, bo pomagały nie tylko w nawożeniu, ale też i zbiorach :)
Moje kochane kurątka

Dania z topinamburu

Uwielbiam frytki, więc na pierwszy ogień usmażyłam topinambur. Pokroiłam bulwy ze skórką (oczywiście umyte porządnie!) na jakieś 4 części i wrzuciłam na głęboki olej. Wyszło przepysznie, ale wchłonęło dużo tłuszczu a ja obżarłam się porządnie i musiałam odchorować :(
Inny sposób - pieczenie topinamburu. Na blaszce posmarowanej tłuszczem w piekarniku poukładałam tym razem obrany topinambur (większe bulwy przekroiłam). Też wyszło pysznie. Ale i tym razem chyba przesadziłam z olejem...
Najbardziej delikatny jest topinambur gotowany. Znów nie obrałam go ze skórki, tylko porządnie umyłam i ugotowałam w wodzie, jak ziemniaki. Rozpływał się w ustach.

Moje wnioski z kuchni

Topinambur ogólnie jest dość wzdymającym warzywem. Na surowo smakuje jak rzepa (też tak można jeść, np. w surówkach), ma też podobne właściwości. W połączeniu z tłuszczem wrażliwa osoba może mieć sensacje jak po grochu z kapustą... A do tego chyba odrobinę przeczyszcza...
Ogólnie nie polecałabym go malutkim dzieciom ani mamom karmiącym.
Gotowany topinambur nie działa tak intensywnie, ale jednak coś tam się po nim dzieje w brzuchu. 
Mimo wszystko, warto spróbować, bo smak jest ciekawy. A może tak działa tylko na mnie i moją rodzinę?...
Jeszcze słowo o konsystencji. Topinambur szybko robi się miękki - szybciej niż ziemniaki, zwłaszcza w wodzie. Trzeba pilnować, by się nie rozgotował.
Mnie bardzo smakuje jak jest jednak taki bardzo mięciutki, rozpływa się w ustach i można go wycisnąć ze skórki, jak z tubki (w postaci gotowanej).
Jeśli chcemy robić jakieś sałatki lub obrać i przyrządzić później, należy go skropić cytryną albo wsadzić do wody z dodatkiem octu, bo szybko ciemnieje - jak ziemniaki.





To powodzenia w uprawie i smacznego! :)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz