środa, 31 stycznia 2018

Zbieranie nasion słonecznika

Słonecznik w ogrodzie

Zbieranie nasion słonecznika

Słoneczniki to piękne letnie kwiaty, które nadają ogrodowi sielski charakter. Posiane w warzywniku urozmaicają grządki a ich żółty kolor ożywia każdy zakątek. Dzięki nim mamy w ogrodzie mnóstwo gości - gdy kwitną, zwabiają owady, a gdy dojrzewają, przylatują do nich ptaki.
Raz posiane słoneczniki mogą rozmnażać się same, choć nie jest to uciążliwe, bo siewki są łatwe do usunięcia.

Dlaczego warto zbierać nasiona słonecznika

Nasiona słonecznika
Warto zbierać ich nasiona, by mieć:
- smaczne ziarenka do zjedzenia
- materiał na następne kwiaty
- pokarm dla ptaków na zimę.
Poza tym, jest to niezwykle proste.

Zbieranie nasion słonecznika

Wystarczy wyłuskać z dojrzałych kwiatów nasionka i położyć je do wyschnięcia na talerzyk w suchym miejscu. Potem przełożyć do szczelnego pojemnika i trzymać w ciemnym i suchym miejscu.  Materiał na kolejny wysiew i porcja do karmnika gotowe!
Słonecznik

sobota, 27 stycznia 2018

Tulipany - niespodzianka

Tulipany - niespodzianka 

Przygotowania do siania idą pełną parą. Gmerałam sobie w szafce z nasionami i innymi rzeczami ogrodniczymi aż tu nagle w garnku na kiszenie buraków znalazłam coś takiego:


Zapomniane cebulki tulipanów 

Cebulki tulipanów w szafce...

Tulipany!!! Cebulki wykopane prawidłowo w czerwcu i zapomniane. Dlaczego w szafce - nie pamiętam.  Pewnie z braku szopy, komórki czy innego pomieszczenia (teraz już mam!!!). Nawet nie wiem, z której grządki pochodzą.
A zaczęły już kiełkować...

Zaczęły kiełkować 

Jak ślicznie - szkoda, że nie w ogródku 

Co zrobić z cebulkami tulipanów 

I co ja teraz z nimi zrobię? Jakieś pomysły? 
Pomysł pierwszy - wsadzić część do ziemi normalnie na grządkę w marcu, jak tylko rozmarznie.  Przedtem tę część zahartować na tarasie a po hartowanie przed posadzeniem trzymać w mojej nowej szopce na narzędzia. 
Pomysł drugi - wsadzić kilka tych kiełkujących w doniczki i postawić na słonecznym parapecie. Przy udziale dzieci i w ramach eksperymentu ogrodniczego.
Pomysł trzeci - wyrzucić na kompostownik. Nie. Chociaż bardzo lubię mój kompostownik, wolę poeksperymentować. 
Ogłaszam,  że wygrały pomysły 1 i 2.
No to do roboty.  😀

piątek, 26 stycznia 2018

Pachnący groszek - nasiona zebrane

Pachnący groszek - nasiona zebrane

Późną jesienią robiąc rzadkie o tej porze porządki w ogrodzie, postanowiłam zająć się pachnącym groszkiem. Leżał biedak na ziemi, przekwitnięty oczywiście i płakał,  bo go wiatr oderwał od sznurków. Zaczęłam wyrywać resztki gałązek częściowo jeszcze zielonych i zobaczyłam, że są tam strąki z nasionami!

Jak się rozsiewa pachnący groszek

Zastanowiłam się. Groszek posiałam pierwszy raz, dużo o nim nie wiem. Ale na sąsiedniej działce, przy opuszczonej chałupie też rośnie. Rok w rok. Kwitnie pięknie,  choć nikt o niego nie dba, nikt nie sieje co wiosnę,  nie podlewa, w ogóle rośnie w półcieniu, w gąszczu innych roślin. Wniosek: wysiewa się sam z nasion. I jest odporną, prawie samowystarczalną (nie licząc podpór) roślinką. I ja też taki groszek chcę! I chcę w kilku miejscach w całym ogrodzie!

Zbieranie nasion pachnącego groszku

Otrząsnęłam parę nasion na ziemię w miejscu, gdzie rósł. Resztę zawlokłam pod kompostownik i tam dokonywałam żmudnego dzieła szukania nasion w gąszczu zielono-brązowej plątaniny. Niestety, deszcze i leżenie na ziemi zrobiły swoje i wiele strączków zawilgotniało. Moim błędem było to, że nie zabrałam się za to wcześniej. Wzięłam je jednak do domu, myśląc,  że może uda mi się je wysuszyć. 

Suszenie nasion pachnącego groszku i przykra niespodzianka

Położyłam strączki na talerzyk na mikrofalówce po czym dokładnie o nich zapomniałam...
Przypomniało mi się, gdy zaczęłam robić przygotowania do siania. 
Strąki trochę wyschły, ale nie dokładnie. Niektóre z nich niestety w środku spleśniały.
Strąki nasion pachnącego groszku

Ale niektóre udało się uratować. Wyskubałam ziarenka i odłożyłam jeszcze na trochę, by straciły resztki wilgoci.

Nasiona pachnącego groszku 

Inne niespodzianki

Znalazłam nawet taki ewenement, który zaczął kiełkować ☺

Niespodzianka - kiełkujące nasionko

Kiełkujące nasionko pachnącego groszku 

Oraz jakieś inne zagubione nasionka, prawdopodobnie groszku cukrowego. Tylko nie wiem, jak się tam znalazły, musiały mi chyba wylecieć z pojemnika na nasionka, bo chodziłam z nim po całym ogródku. A tak mi niektóre strączki dziwnie wyglądały... 😊 Takie brzadkie kaczątka 🐥

Nasionka groszku z kuzynkami

Nasionka groszku cukrowego

W sumie nasion wyszło tyle, że chyba wystarczy na kilka miejsc siewu. A pod płotem wyrzucę te zapleśniałe, może jednak coś z nich wyrośnie. 

Zebrane nasiona

Moje wnioski na temat pachnącego groszku

Nasionka warto zbierać niedługo po tym, jak dojrzeją (wczesną jesienią) i w okresie suchym. Część (nie dużo, bo na pewno trochę już spadło samo) trzeba rozrzucić w tym miejscu, gdzie rosły, by mieć na wiosnę nowe roślinki. Resztę wysuszyć i zostawić do wiosny. Można spróbować kilka posiać jeszcze na jesień, by przezimowały w gruncie - w końcu tak robi natura, a jej się udaje ☺

Zastosowanie pachnącego groszku

Pachnący groszek jest prześliczną ozdobą ogrodu i mieszkania (jako kwiat cięty). I rzeczywiście pachnie nieziemsko. Warto go mieć w ogródku, chociażby w warzywniku. Albo po prostu posiać przy płocie, by się na niego wspinał i zachwycał przechodniów.  

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Bomba witaminowa - kiełki w kiełkownicy, uprawa

Bomba witaminowa - kiełki w kiełkownicy, uprawa

Idzie zima, plonów ni ma😉 Tęskni mi się za prawdziwą świeżą zieleniną, pachnącą i aromatyczną, prosto z grządki. Oczywiście, że w sklepie można dostać nie mrożone i nie suszone warzywa, ale niewiele mające wspólnego z naturalnym smakiem. 
Dlatego robię sobie bombę. Witaminową. W warunkach domowych ☺ 
Kiełkownica na kiełki

Kiełki w kiełkownicy 

Nie będę się rozpisywać nad właściwościami wszystkich kiełków. Wiadomo, są bardzo zdrowe. Chciałam jedynie zwrócić uwagę na to, jak prosta jest ich uprawa.
Cały sekret to kiełkownica. Czyni naczynie do kiełkowania. Plastikowe podstawki z dziurami i mini syfonami,  przez które przelewa się nadmiar wody i spływa do zbiorniczka. Plus pokrywka. Utrzymuje odpowiednią wilgotność i temperaturę. Łatwe do rozkładania i mycia. Nie trzeba użerać się z watą, ligniną czy innym dziadostwem (nigdy tego nie robiłam, ale słyszałam o takich nieszczęśnikach). I w dodatku niedrogie, bo około 30 zł. 

Produkcja kiełków 

Nic prostszego. Wysypać nasiona na kiełki, każdy gatunek na inna tackę (można gęsto, ale żeby jedne nie leżały na drugich), zalać wodą tak, by zakryć syfon (najlepiej skierować strumień na sam koreczek, wtedy nasionka odpłyną i go nie zatkają; jeśli zatkają, wystarczy przepchać wykałaczką). Ciecz powoli przeleci do naczynka. Zalewać tak dwa razy dziennie. Można przy okazji kiełki przewietrzyć na kilka minut. Trzymać najlepiej w kuchni na parapecie lub szafce, nie musi być na stanowisku słonecznym.  

UWAGA: nie wylewać wody po kiełkach! Jest idealna jako nawóz do wszystkich roślin doniczkowych i nie tylko ☺ 

Ja od razu jak cała przeleci wlewam do doniczek albo do butelki. Lepiej nie zostawiać wody w podstawce na dłużej, żeby się nasionka nie zatęchły. (A propos - delikatna "watka" na prawie gotowych kiełkach nie jest pleśnią ani niczym złym. Wystarczy przy przepłukiwaniu przemieszać roślinki palcami i zniknie). 
  Po kilku dniach kiełki są gotowe - pyszne i zdrowe. Trzeba je przepłukać, osuszyć z nadmiaru wody (ale nie wysuszyć), a jeśli nie zjemy od razu, trzymać w zamkniętym pojemniku w lodówce. 
Dodawać do kanapek, sałatek,  surówek, twarożków, jajek, past, dań obiadowych, hot- dogów, hamburgerów,  gyrosa,  kebaba, tortilli, naleśników... poniosło mnie 😉 ale można do wszystkiego!  

Jakie nasiona 

Mała rada. Nie kupujcie gotowych mieszanek nasion na kiełki. Większość z nich wychodzi kiepsko, razem wyspane na tackę jedne rosną szybciej a drugie wolniej, generalnie niefajnie. Zazwyczaj jest ich mniej  w paczce niż tych jednogatunkowych a niejednokrotnie są droższe, wiec się nie opłaca. Lepiej dobrać samemu kilka ulubionych rodzajów i kupić osobno.  
Absolutna podstawa to rzeżucha (bardzo szybko rośnie), polecam też soję i rzodkiewkę (ma ostrzejszy smak). Z nieudanych eksperymentów  (oprócz mieszanek) nie wyszły mi kiełki buraka liściowego, ale spróbuję jeszcze raz, bo znalazłam resztki przy porządkach w szafce 😊
Nasiona rzeżuchy na kiełki

Nasiona buraka liściowego na kiełki


Złożona kiełkownica z czałymi czerwonymi syfonami

Tak wygląda jedna tacka z nasionkami


Kiełki buraka liściowego wysiane w kiełkownicy

Kiełki rzeżuchy wysiane w kiełkownicy


System przelewania się wody w kiełkownicy
P.S. Moja kiełkownica to prezent od Mamusi, jeden z najbardziej udanych i na lata, dzięki, Mamo! 😙
Dobry pomysł na podarunek.

Przemycanie dzieciom witamin - zupa pomidorowa z dynią

Zupa pomidorowa z dynią, czyli przemycanie dzieciom witamin

W kuchni mam pół zamrażarki dyni - warzywa zdrowego na układ pokarmowy i odpornościowy, zawierającego mnóstwo witamin i minerałów.  
Co z tego, gdy dzieci widząc chociaż skrawek pomarańczowej papki mówią: ble!?
Tradycyjna zupa dyniowa odpada w przedbiegach, jeszcze młodsza córka trochę pochlipie, ale starsza urządza sceny dantejskie. 
A tu zima, po szaleństwie na dworze aż się prosi o coś gorącego i zdrowego na obiad, najlepiej w formie płynnej,  przyjemnie parującej i rozgrzewającej. 
Postanawiam więc przemycić własnym dzieciom witaminy podstępem.

Jak zrobić zupę pomidorową z dynią 

Zwyczajnie, tak jak zwykłą pomidorówkę, tylko przy okazji wrzucania włoszczyzny dodać paczuszkę mrożonej dyni  (jak użyłam niewielkiej - takiej w torebce jak na kanapkę). W sezonie oczywiście można użyć świeżej.
Podczas gotowania dynia się "rozpuści" tak jak pomidory i nikt się nie zorientuje, bo w smaku prawie bez różnicy.
Moje mądralińskie pochłonęły w nieświadomości, że zjadły tę wstrętną dynię ☺

Zupa pomidorowa z dynią 

Dynia ukryta w innych daniach

Inne pomysły na "niewidoczną" dynię: dżem z dyni, zapiekanka z mięsem mielonym,  ziemniakami i dynią. Wrzucę przy okazji.

Motyle w ogrodzie

Motyle w ogrodzie 

Motyle w ogrodzie mam przez całe lato. Prawie wszyscy uwielbiają za nimi latać - ja, dzieci, psy i kot (mąż poprzestaje na obserwacjach).
Te piękne owady u mnie uwielbiają przede wszystkim jeżówki, cynie, nagietki i aksamitki, choć nie gardzą i innymi kwiatami. Panoszą mi się po rabatach i warzywniku, przepychają z pszczołami na koniczynie, odpoczywają na tarasie, zaglądają przez otwarty balon do domu. I dobrze. Lubię niespodziewanie odkrywać takie klejnoty w ogrodzie. Kto nie lubi?









A w chłodne jesienno-zimowe dni takie zdjęcia są prawdziwym uśmiechem słońca :)


Motylki, które skończyły swe życie zasychając w całości (naturalnie - bez pomocy!) są wspaniałym materiałem do badań przyrodniczych dla młodych odkrywców świata.