czwartek, 29 listopada 2018

Kolejne artykuły przyrodnicze

Kolejne artykuły przyrodnicze
Na stronie dinoanimals.pl ukazały się kolejne ciekawe artykuły przyrodnicze:

Pajęczyna - nić pajęcza

System antykolizyjny szarańczy

Wibrysy - niezwykłe wąsy "zwykłego" kota


Serdecznie zapraszam do lektury!


Kwas Bołotowa, czyli jaskółcze ziele na oczyszczenie organizmu - przepis

Kwas Bołotowa - mikstura z jaskółczego ziela na oczyszczenie organizmu - przepis

Gotowy kwas Bołotowa

Podobno kwas Bołotowa działa oczyszczająco na jelita, rozpuszczając i usuwając z nich złogi.
Od razu zaznaczam, że nie jestem "wykwalifikowaną" zielarką a przepis nie pochodzi ode mnie. Zamieszczam go jako notatkę i przedmiot do dyskusji a każdy, kto zechce spróbować kuracji, powinien najpierw sam zdobyć odpowiednią wiedzę na ten temat z innych źródeł  (podobno na YouTube jest niezły filmik).

Składniki:

- 1 szklanka cukru
- 1 szklanka pociętego jaskółczego ziela
- 1 łyżka śmietany naturalnej od krowy (inna się nie nadaje, musi zawierać naturalne bakterie kwasu mlekowego)
- przegotowana, wystudzona woda, około 2,5 litra

Ponadto:
- 3-litrowy słój
- kamień do obciążenia (np. czarny krzem) lub kulka szklana - umyte i wyparzone
- gaza 1x1 metr (lub trochę mniej)
- gumka receptura

Przygotowanie

Zawinąć ziele w gazę razem z kamieniem, położyć na dnie w słoiku.
Ziele jaskółcze - tu już przekwitnięte
Zalać letnią przegotowaną wodą pół słoika.
W drugim naczyniu wymieszać litr przegotowanej letniej wody ze śmietaną i cukrem.
Dolać powoli wodę z cukrem i śmietaną do słoja, ciągle mieszając.
Przykryć szczelnie gazą i zabezpieczyć recepturką.
Słoik zasłonić od światła i postawić w miejscu o temperaturze pokojowej.
Co jakiś czas wymieszać.
Ziele wyjąć po 1,5 miesiąca.

Gotowa mikstura

Mikstura nadaje się  do użytku po 2-3 tygodniach.
Ma smak kwaśno-owocowy.
Podobno może stać cały czas na wierzchu, ale ja wolę gotową trzymać w lodówce.

Rozmnażanie mikstury

Po 2-3 tygodniach od nastawienia można  miksturę rozmnażać.
W tym celu należy odlać 1/3 kwasu i pozostawić do kuracji a resztę uzupełnić 1 litrem wody i 1/3 szklanki cukru.


Dawkowanie

Dawkowanie jest sprawą indywidualną. Na pewno należy obserwować swój organizm i zacząć od małych dawek, np. początkowo może być 10 ml (1 łyżka) - 50 ml. Maksymalna dawka dla osób przyzwyczajonych już do kuracji to 100 ml na raz.
Jedna kuracja trwa półtora miesiąca.
Przez pierwsze 2 tygodnie przyjmuje się ustaloną dawkę 3x dziennie na czczo 20-30 minut przed jedzeniem (ewentualnie 2 godziny po jedzeniu).
Po 2 tygodniach przez miesiąc przyjmuje się dawkę 1 raz dziennie na czczo.

UWAGA!!!
Do tej kuracji istnieją PRZECIWWSKAZANIA. Mówiono mi między innymi o cukrzycy.
Poza tym, jak wiadomo, ziele jaskółcze (podobnie jak mnóstwo innych ziół), nieumiejętnie używane może okazać się trujące. 
Dlatego nie należy rozpoczynać leczenia bez zdobycia dokładnej wiedzy.

Moje wnioski

Stosuję kurację już jakieś 2 tygodnie. Niestety, zdarza mi się  pominięcie dawki. Na razie nie zauważyłam ekstremalnych wyników (typu usunięcie wielkich złogów z jelit) ani skutków ubocznych (podobno zdarzają się np. zawroty głowy). Ale może nie mam tak zanieczyszczonego organizmu (kto  wie, co tak naprawdę siedzi w jelitach?). Próbuję więc dalej.

Inne zastosowania kwasu Bołotowa

Kwas Bołotowa jest substancją odkażającą. Działa tak zarówno na rany, jak i np. na podłogę... Znajomy, który podarował mi przepis używa go na skórę i do czyszczenia powierzchni płaskich :) Ostatnio zrobił na jego bazie nawet krople do oczu. Podobno widzi różnicę ;)

Jeśli macie jakieś doświadczenia z kwasem z ziela jaskółczego, dajcie znać.


czwartek, 15 listopada 2018

środa, 14 listopada 2018

Grzybobranie oraz suszenie, gotowanie i mrożenie grzybów

Kosz pełen grzybów

Grzybobranie

Sezon na grzyby dla jednych trwa, dla innych już się kończy.  Mojej rodzinie udało się ostatnio zebrać pełen koszyk w pół godziny. Głównie były to podgrzybki i zajączki.
Przepiękne lasy...

.... w których zebraliśmy grzybki.


Suszenie

Nie mam suszarki do żywności, ale mam kominek ☺ Wpadłam na pomysł, by pozawieszać grzybki na nitki na wieszaku na ubrania przed kominkiem.
Roboty trochę było, bo musiałam je oczyścić, pokroić i ponawlekać. Ale ja tam lubię taka dłubaninię, zwłaszcza na fotelu przed telewizorem... 😊
Suszenie grzybów przy kominku...
... za pomocą wieszaka na ubrania
Grzybki w temperaturze kominkowej wysychają szybciutko. I bez dodatkowych kosztów. Gdy mieli przyjść goście, przenieśliśmy je na górę do sypialni, gdzie jest kratka od kominka i też dmucha ciepłem. Zapach nie był mocno intensywny, więc nie przeszkadzał. Po tygodniu zdjęłam je i zapakowałam w papierową torebkę. Barszczyk już na nich robiłam, pychotka 😋

Gotowanie i mrożenie

Żeby można było zamrozić grzyby, trzeba je najpierw obgotować. Przynajmniej ja tak robię. Po obraniu, pokrojeniu i delikatnym opłukaniu wrzucam na wrzątek i blanszuję jakieś 5 minut. Potem na sito, a gdy ostygną - do zamrażalki.
Problem pojawił się przy pakowaniu, gdyż w kuchni odkryłam, że nie mam tyle pojemników, by stosownie poporcjować grzybki. W poprzednim roku mroziłam duże porcje i nie był to dobry pomysł, bo np. do barszczu potrzebne dwa...
Ale potrzeba matką wynalazków. I recyklingu 😉 Użyłam malutkich pojemniczków od śmietanki do kawy. Okazały się w sam raz na mała porcję.
Inne, większe porcje zrobiłam w kubeczkach po serkach a największe w wiadereczkach po kapuście. Do wiaderek poszła też woda z gotowania z pozostałością grzybów jako bulion do grzybowej.
Malutkie pojemniczki po śmietankach w sam raz na dwa grzybki w barszcz

Przeróżne pojemniki do przeróżnego przeznaczenia

Bulion grzybowy, który długo nie poleżał w zamrażalce...

Bulion długo w lodówce nie wytrzymał, miałam ochotę na grzybową 😉

A jak wasze zbiory i zapasy?

wtorek, 6 listopada 2018

Topinambur - zbiory i gotowanie

Topinambur - zbiory

Topinambur zasadziłam pod koniec zimy w domu. Wsadziłam go na grządkę, gdy zrobiło się cieplej (cała historia tutaj). A teraz, w październiku postanowiłam go zebrać. 
Topinambur ma śliczne, różowe bulwy
Miałam w sumie nie więcej niż dziesięć roślin, z czego kilka na próbę już zebrałam we wrześniu. Jak na jakieś 6-7 roślin zbiór był udany i dość obfity. Myślę, że można było też spokojnie zostawić część w ziemi i wykopywać w miarę bieżących potrzeb, nawet zimą (oczywiście w sprzyjających warunkach). 

Wykopki

Zbiór topinamburu jest prosty i przyjemny. Najpierw trzeba wyrwać roślinę (jeśli urosła spora, jest szansa się trochę namęczyć ;) ). Bywa, że z częścią zieloną odchodzi też cały korzeń i wtedy nie trzeba go wykopywać. Jeśli nie, widły w ruch - tak jak z ziemniakami.


Korzeń topinamburu z bulwami
Różowe bulwy trzeba oderwać i jeśli planujemy dalszą uprawę, resztki korzeni pozostawić w ziemi. Na następny rok powinny odrosnąć ze zdwojoną siłą. Jeśli mamy dość, należy bezwzględnie usunąć wszystkie pozostałości. 
Prześliczna różowa kuleczka
Z bulwami słabo rozwiniętymi, małymi, o żółtym kolorze lepiej dać sobie spokój, bo i tak będą niedobre.
Z tych 6-7 roślinek z grządki wielkości 2x1 m wyszła mi spora micha (jakieś 35 cm średnicy) topinamburu (przypominam, że część zebrałam już wcześniej. Dla 4-osobowej rodziny wyszło mi jakieś 4-5 porcji wyżerki :)

Zebrany topinambur - to naprawdę duża micha!
A przy tym kury miały ubaw, bo pomagały nie tylko w nawożeniu, ale też i zbiorach :)
Moje kochane kurątka

Dania z topinamburu

Uwielbiam frytki, więc na pierwszy ogień usmażyłam topinambur. Pokroiłam bulwy ze skórką (oczywiście umyte porządnie!) na jakieś 4 części i wrzuciłam na głęboki olej. Wyszło przepysznie, ale wchłonęło dużo tłuszczu a ja obżarłam się porządnie i musiałam odchorować :(
Inny sposób - pieczenie topinamburu. Na blaszce posmarowanej tłuszczem w piekarniku poukładałam tym razem obrany topinambur (większe bulwy przekroiłam). Też wyszło pysznie. Ale i tym razem chyba przesadziłam z olejem...
Najbardziej delikatny jest topinambur gotowany. Znów nie obrałam go ze skórki, tylko porządnie umyłam i ugotowałam w wodzie, jak ziemniaki. Rozpływał się w ustach.

Moje wnioski z kuchni

Topinambur ogólnie jest dość wzdymającym warzywem. Na surowo smakuje jak rzepa (też tak można jeść, np. w surówkach), ma też podobne właściwości. W połączeniu z tłuszczem wrażliwa osoba może mieć sensacje jak po grochu z kapustą... A do tego chyba odrobinę przeczyszcza...
Ogólnie nie polecałabym go malutkim dzieciom ani mamom karmiącym.
Gotowany topinambur nie działa tak intensywnie, ale jednak coś tam się po nim dzieje w brzuchu. 
Mimo wszystko, warto spróbować, bo smak jest ciekawy. A może tak działa tylko na mnie i moją rodzinę?...
Jeszcze słowo o konsystencji. Topinambur szybko robi się miękki - szybciej niż ziemniaki, zwłaszcza w wodzie. Trzeba pilnować, by się nie rozgotował.
Mnie bardzo smakuje jak jest jednak taki bardzo mięciutki, rozpływa się w ustach i można go wycisnąć ze skórki, jak z tubki (w postaci gotowanej).
Jeśli chcemy robić jakieś sałatki lub obrać i przyrządzić później, należy go skropić cytryną albo wsadzić do wody z dodatkiem octu, bo szybko ciemnieje - jak ziemniaki.





To powodzenia w uprawie i smacznego! :)





czwartek, 25 października 2018

Topinambur - błogosławieństwo czy przekleństwo?

Topinambur - tu jeszcze w donicy

Topinambur - błogosławieństwo czy przekleństwo?

Co to jest topinambur?

Długo się zastanawiałam nad uprawą topinambura.  Naczytałam się, że z jednej strony jest to warzywo bardzo zdrowe, łatwe w uprawie a z drugiej strasznie ekspansywne. Tak, warzywo (a konkretnie bulwy podziemne, podobne do ziemniaków), choć większość ludzi nie kojarzy z nim wysokich na 3 metry kwiatów podobnych do małych słoneczników (stąd nazwa słonecznik bulwiasty).

Sadzonka

Ale przy okazji kupiłam w markecie bulwy topinamburu (można kupić tutaj), może dlatego mnie skusiły,  że były drogie a podobno tak łatwo je wyhodować.
Kupiłam i posadziłam w doniczkach w domu. Wyrosły,  początkowo nieduże,  potem zaczęły piąć się ku górze w zastraszającym tempie.
Jak tylko zrobiło się ciepło, zaczęłam wystawiać je na słońce, czyli hartować.
Na początku, po pierwszym dniu się wystraszyłam, że zmarzły albo owiał je wiatr, bo oklapły.
Ale w domu je podlałam i odżyły.

Wybór miejsca uprawy

Chodziłam po ogrodzie i zastanawiałam się, gdzie posadzić topinambur.
Pierwszy pomysł - warzywnik. Bo w końcu mam zamiar uprawiać topinambur na warzywo. No i miał osłonić płot od sąsiada.
Ale zrezygnowałam z tego pomysłu, bo się bałam, że zarośnie mi cały warzywnik i zagłuszy inne warzywa. I przejdzie do sąsiada, co może mu się nie spodobać.
Radzili mi, żeby posadzić topinambur gdzieś w rogu działki, ale mam tak zagospodarowane te rogi, że więcej się nie da. Wzdłuż drugiego płotu też nie dobrze - sąsiad co prawda tam jeszcze nie mieszka, ale jak zamieszka, może się zdziwić 😉
Całkiem z tyłu działki też nie, bo tam warsztat, a to w końcu miała być uprawa ekologiczna.
Trochę się namęczyłam z tym myśleniem o miejscu, żeby się potem nie namęczyć z kopaniem 😉
Wymyśliłam w końcu nowa grządkę niedaleko tarasu i przy wejściu do ogrodu, ogrodzonym płotkiem z dwóch stron. Potrzebny mi tam cień na taras, a topinambur do tego się nada. Jeśli będzie przerastać na ścieżkę za płotem, kosiarka mojego męża go dopadnie 😆

Grządka i pierwsze wnioski w uprawie

Zrobiłam tam porządek,  czego na marginesie nie dokonałam przez dwa lata i bardzo się cieszę, że się w końcu udało.  Zrobiłam obwódkę z kamieni i nawiozłam ziemi z pola. Posadziłam rośliny i podałam.
Miejsce na topinambur

Następnego dnia znów oklapły. Podałam - odżyły. Czyli lubią wilgoć, a nie znoszą suszy.
Przeczytałam gdzieś, że gdy roślinki podrosną należy zrobić im około 30 cm kopczyki,  jak ziemniakom. Zagnałam do roboty dziewczynki. Jakoś im to wyszło, nie poprawiałam dopóki rośliny nie podrosły. Postanowiłam też spróbować ze ściółkowaniem, bo ziemia strasznie szybko wysycha na tej grządce. Nie wiedziałam tylko, czy nowym roślinom nie będzie to przeszkadzało. Ale wyściółkowałam i było ok - gleba trzymała wilgoć, topinambur nie był taki oklapnięty. Nowe roślinki się przebiły i urosły, ale tylko dwie. Potem nawoziłam je nawozem naturalnym, czyli gnojówką z kurzaka produkcji moich kurek :)  

Praca się opłaca :)
Topinambur się zadomawia


Rozmnażanie topinamburu

Na następny rok pewnie moja uprawa będzie większa, bo podobno wystarczy zostawić w ziemi kawałek korzenia, żeby wszystko pięknie się rozrosło.

A wy lubicie topinambur?


czwartek, 11 października 2018

Polecam mbank

Zapewne wszyscy posiadacze kont w banku, którzy korzystają z bankowości internetowej zastanawiają się, czy można to robić prościej i bezpieczniej.
Bez tokenów, trudności z wpisywaniem hasła (wpisz drugi znak, potem siódmy...) i nieprzejrzystego serwisu.
Wypróbowałam już kilka kont w różnych bankach (co najmniej sześciu) i zdecydowanie z czystym sumieniem stwierdzam, że mBank jest najlepszy. 
Łatwy w obsłudze, bez token, z normalnie wpisywanym hasłem. 
Jest też aplikacja na telefon, na którą można logować się i potwierdzać operacje odciskiem palca.
Możesz też płacić w sklepie przy użyciu samego telefonu, bez karty.
Poza tym, w serwisie łatwo dodać konto firmowe i inne podkonta, np. oszczędnościowe. 
Można też wykupić ubezpieczenia, np. auta czy życia - oferta naprawdę korzystna, raty miesięczne, pobierane automatycznie.
I jest fajny system poleceń ;)
Jeśli chcesz spróbować,  zachęcam do założenia konta:

czwartek, 27 września 2018

Papryczki chili - zbiory

Papryczki chili z mojej uprawy
Na początek kajam się w prochu i popiele, że mnie tak długo nie było. Właściwie cały sezon... Wiecie - wakacje, dzieci w domu, praca, robota w ogródku itp. A do tego doszły problemy zdrowotne, które ścięły mnie z nóg. Ale nie narzekajmy, jestem i co jakiś czas na pewno tu będę. Przejdźmy do tematu.

Papryczki - zbiory

Uprawę papryczek rozpoczęłam już jakiś czas temu. Pisałam też o niej wcześniej. Po raz pierwszy natomiast w tym roku wsadziłam roślinki do ziemi. Efekt przerósł moje oczekiwania - urosły przepięknie. Żałuję, że uprawa taka skromna, następnym razem zrobię produkcję na skalę krajową ;)

Odpowiednie nawożenie i ściółkowanie

Tak, postarałam się. Roślinki przez większą część sezonu (nie udało mi się zadbać o to w stu procentach, bo wiecie, brak czasu, siły...) miały piękną ściółkę ze słomy.  O nawóz zadbały moje kury. Czasem o pielenie i spulchnianie gleby też :)))

Papryczki rosną do góry

Zaskoczeniem dla mnie była nie tylko ilość, ale też i jakość zbiorów. I to, że w glebie papryczki rosły do góry. W doniczkach udało mi się wyhodować tylko niewielkie, dość słabo rosnące krzaczki o małej ilości owoców (w porównaniu z tymi z grządki), które zwisały z gałązek. A teraz moje papryczki wyglądają jak ta pierwsza wersja z marketu. Można? Można!

Na zimę do domu

Niestety, zgapiłam się i nie mam zdjęć grządki z papryczkami. A to dlatego, że nagle noce zaczęły robić się tak zimne, że postanowiłam schować papryczki do domu. Poprzesadzałam je w donice wypełnione ziemią kompostową. I mam tylko zdjęcia już przesadzonych roślin. Chyba, że o czymś zapomniałam i znajdę je później, ale jeżeli tak, to na pewno zaktualizuję post. 

W skrzynce od moich rodziców - zrobię im prezent na balkon ;)

Na razie jeszcze w misce - czekają na przesadzenie
Ta donica jest naprawdę głęboka - papryczki z niej wystają, bo urosły wysokie


Trzeba dosypać ziemi i będzie pięknie

Cała gama kolorów. Czerwone znaczy już dojrzałe.

A te urosły obok tych małych - widocznie nasionka się przemieszały

Nie do końca chyba dojrzały, więc zjemy zielone ;)

Zdjęcia autorstwa mojej córci

Chyba ją zatrudnię :)

Buziaki i powodzenia w uprawie!

P.S. Zbieram zamówienia na następny rok - może ktoś chciałby taką pożywną roślinkę?

środa, 25 kwietnia 2018

Chrzan w ogrodzie to nie chwast! Nie wyrzucaj go.

Chrzan w ogrodzie to nie chwast! Nie wyrzucaj go 

Chrzan w moim warzywniku

Chrzan w ogrodzie może być uciążliwy - to fakt. Wyrasta w nieoczekiwanych miejscach, nie jest zbyt ozdobny, jego korzeń sięga głęboko i nie da się go tak po prostu wyrwać a poza tym odrasta, jeśli tylko pozostawi się choćby kawałek.
Ale... przydaje się w kuchni i apteczce.

Chrzan jest niezbędny przy produkcji ogórków kiszonych

Kupujecie gotowe mieszanki do kiszonek? O wiele bardziej aromatyczne są korzenie chrzanu wykopane wprost ze swojej działki. Można wykorzystać też liście. Jeśli dorzucicie do tego własny koper, czosnek i liście porzeczki czarnej, ogórki wyjdą wyśmienite. 

Chrzan jest doskonałą przyprawą do barszczu

Zarówno białego, jak i czerwonego. Można zetrzeć trochę świeżego korzenia do zupy lub wrzucić cały kawałek. Danie zyska ostrzejszy, głęboki smak.

Chrzan wyśmienicie smakuje z burakami

Chyba każdy zna tak zwaną ćwikłę. Ale próbowaliście kiedyś ją przyrządzić z własnym chrzanem? Pycha! Tylko trochę trzeba się napracować przy ścieraniu. Żeby było lżej, należy użyć świeżych, twardych i możliwie grubych korzeni.

Chrzan jest zdrowy

Działa przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybiczo. Można stosować go przy przeziębieniu, nieżycie górnych dróg oddechowych (powąchajcie albo zróbcie gorącą inhalację - doskonale udrażnia nos i zatoki), grypie i związanych z nią dolegliwościach, takich jak bóle głowy, bólach stawów i kości, problemach z układem moczowym.

Chrzan można zamrażać

Tak jak większość rzeczy spożywczych :) Wystarczy go wykopać (albo poprosić o wykopanie kogoś silniejszego...), umyć, obrać przy pomocy obieraczki do warzyw, pokroić na mniejsze kawałki, zapakować w torebeczkę lub plastikowy pojemnik i zamrozić. Będzie na zupę lub inne powyższe. 
Wymyty chrzan


Gotowy do zamrożenia

To jak, wystarczy argumentów?
Jeśli ktoś nadal nie jest przekonany, dodam, że zawsze można chrzan porządnie wykopać i zasadzić gdzie indziej (najlepsze miejsce półcieniste, gleba wilgotna i żyzna), nawet gdzieś na kawałku ziemi "niczyjej" ;) - i zapamiętać gdzie, żeby potem móc przyjść z łopatą :)))



  

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Mam kury!

Mam kury!
Moja kura :)

Nareszcie mam kury! Kupiłam od faceta z wylęgarni, było ogłoszenie, że będzie w mojej miejscowości. Już sama nie wiem, jakie zamówiłam, trochę mną zakręcił, a się nie znam, bo to mój pierwszy raz. Chciałam młode, ale takie, żeby już niosły. Zapłaciłam po 24 zł za sztukę i mam nadzieję, że takie dostałam. Mam ich dziesięć sztuk. 

Transport kur

Pierwsze jajko zniosły przy transporcie, chyba ze stresu 😉 Przewoziliśmy je w drewnianych skrzynkach, i od razu mówię, że taki sposób jest bardzo dobry, ale trzeba mieć porządną pokrywę do skrzyń - spod dywanika wyłaziły (starsza córka je łapała w trakcie jazdy, bo ja prowadziłam) a spod twardej dykty nie. 

Kurnik

Moje plany na kurnik legły w gruzach i dobrze ☺ 
Z tego, co szacowałam, kosztowałby mnie on około tysiąca złotych, ale na szczęście mężowi i teściowi udało się zbudować go metodą gospodarską i zapłaciłam tylko za wkręty i zamek. (Oczywiście, miałam materiały, ale kto nie ma, polecam zajrzeć na stronę, gdzie są ciekawe propozycje tutaj).
Artystyczny nieład - materiał na kurnik 

Robili go na szybko, bo mąż z córką zobaczyli ogłoszenie i stwierdzili, że jest okazja i trzeba ją wykorzystać. Zajęło im to trzy dni. Jeden minus - nie zrobili okien, bo akurat nie mieliśmy żadnych szyb, ale obiecali, że nadrobią. 
Szkielet kurnika (umówmy się, że tej beczki tu nie ma...)


Jedna ściana kurnika gotowa. I część dachu.


Tak wyglądało trzeciego dnia rano.

A tu już z ogrodzeniem. Coś się szwęda różowego w środku - chyba moja młodsza :)
Pokoje czekają na lokatorów


I już są!


Pierwsza noc niestety za kratkami - drzwi powstały w dniu czwartym :)


Trwa zwiedzanie. Z sianem na początku było krucho...
... ale potem się zdobyło :)

A na podłogę trociny - wygodniej się sprząta
Jest nawet grzęda, ale raczej ignorowana
W sumie to chyba nieźle wyszło


Kury mają też nieduży wybieg. Ma być powiększony, jeśli okaże się za ciasny. 


Zwiedzanie wybiegu

Łażenie po kątach
I szukanie dziury w całym ;)

Wejść, czy nie wejść? - oto jest pytanie


Wejść!




Towarzyskie kuraki

Na początku trzymały się razem i bardzo się bały. 
Wczoraj, po jakimś tygodniu już do mnie przyleciały i ocierały się o kalosze 😆 
(a może to z głodu, bo głuptaki wywróciły korytko i całe ziarno się wysypało i wdeptały je w glebę...)
Masz ziarenka?


Czy mamy zjeść kalosze?

Chyba masz złe światło - wyjdę kiepsko na zdjęciu

A teraz znowu półcień - nie umiesz fotografować!


Spokojnie - to tylko głaskanie

Kogut 

Dwa dni po zakupie kur pojechaliśmy na rynek i kupiliśmy koguta oraz trochę naturalnej paszy. 
Kogut oprócz zapaskudzenia samochodu był grzeczny. Natomiast koleżanki nie bardzo - wydziabały go konkretnie. W końcu się zdenerwował i je ustawił do pionu jak prawdziwy facet. 
Ale nadal obawia się mnie. A ja prawdę mówiąc jego - za bardzo fruwa, a nie lubię jak mi ktoś macha skrzydłami po twarzy. Dlatego łapie go mąż. A właściwie łapał, bo większość ptaszków już się chyba nauczyła, że na noc trzeba wejść do kurnika. 
Pan kogut łaskawie pije wodę...

Przyszła obstawa
Przywódca stada czuwa


Uciekinierka 

Parę dni po zakupie kur mieliśmy przygodę. Jedna z nich skoczyła na siatkę, a potem na pień drzewa i hajda do sąsiada. 
Na szczęście akurat na tej działce jeszcze nic nie stoi, jest tylko ogrodzona i to w taki sposób, że można zdjąć kawałek siatki i wejść w razie czego. 
Uciekinierka została złapana przez córkę i męża i przyniesiona pod pachą. 



A może podkop?


Użyjemy tego jako tyczki i przeskoczymy - u sąsiada jest lepsza trawa!

Dzieci lubią kury... 

Moje dziewczyny pokochały kury. Mogłyby spędzić w kurniku cały dzień. Starsza łapie je lepiej ode mnie, nawet koguta się nie obawia. Jeśli rano nie ma jej w łóżku, znaczy że jest w kurniku. Serio, nawet o szóstej 😩 
Młodsza troszkę mniej pewnie je łapie, bo nie ma siły ich podnieść, ale czasem jej się udaje. Też się nie boi.  
A da się pogłaskać?

Albo nakarmić?


... i mąż też 

Mój mąż zaprzyjaźnił się z kurakami (zwłaszcza z kogutem) i już gada w ich języku 😆, nawet w nocy przez sen 😅 (ostatnio się uśmiałam, bo w środku nocy wykrzyknął: "Kto zabrał jajko?!"). 
Stwierdziliśmy nawet, że możemy powiększyć inwentarz, bo nam się to zaczęło podobać. A on nie może wyjść z podziwu, że dziewczyna z miasta lubi grzebać w ogródku i głaskać kury ☺

Jajka 

Jak już wspomniałam, jedno jajko było na początku, potem średnio po dwa dziennie, nawet do pięciu (jedno poległo zdeptane małym bucikiem...). 
Myślę, że kurki muszą się przyzwyczaić. Albo jeszcze rzeczywiście są młode i dopiero zaczynają przygodę z jajcarstwem 😉

A może macie jakieś rady dla początkujących? 
Słyszałam, że trzeba kurom podciąć lotki, żeby nie latały tak wysoko. Czy to rzeczywiście konieczne? Trochę się przed tym wzbraniam... 😞 Co o tym sądzicie? 
Kończę, bo muszę im rzucić trochę ziarna i zielonki. 
Pozdrowionka dla zakurzonych 😊