środa, 25 kwietnia 2018

Chrzan w ogrodzie to nie chwast! Nie wyrzucaj go.

Chrzan w ogrodzie to nie chwast! Nie wyrzucaj go 

Chrzan w moim warzywniku

Chrzan w ogrodzie może być uciążliwy - to fakt. Wyrasta w nieoczekiwanych miejscach, nie jest zbyt ozdobny, jego korzeń sięga głęboko i nie da się go tak po prostu wyrwać a poza tym odrasta, jeśli tylko pozostawi się choćby kawałek.
Ale... przydaje się w kuchni i apteczce.

Chrzan jest niezbędny przy produkcji ogórków kiszonych

Kupujecie gotowe mieszanki do kiszonek? O wiele bardziej aromatyczne są korzenie chrzanu wykopane wprost ze swojej działki. Można wykorzystać też liście. Jeśli dorzucicie do tego własny koper, czosnek i liście porzeczki czarnej, ogórki wyjdą wyśmienite. 

Chrzan jest doskonałą przyprawą do barszczu

Zarówno białego, jak i czerwonego. Można zetrzeć trochę świeżego korzenia do zupy lub wrzucić cały kawałek. Danie zyska ostrzejszy, głęboki smak.

Chrzan wyśmienicie smakuje z burakami

Chyba każdy zna tak zwaną ćwikłę. Ale próbowaliście kiedyś ją przyrządzić z własnym chrzanem? Pycha! Tylko trochę trzeba się napracować przy ścieraniu. Żeby było lżej, należy użyć świeżych, twardych i możliwie grubych korzeni.

Chrzan jest zdrowy

Działa przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybiczo. Można stosować go przy przeziębieniu, nieżycie górnych dróg oddechowych (powąchajcie albo zróbcie gorącą inhalację - doskonale udrażnia nos i zatoki), grypie i związanych z nią dolegliwościach, takich jak bóle głowy, bólach stawów i kości, problemach z układem moczowym.

Chrzan można zamrażać

Tak jak większość rzeczy spożywczych :) Wystarczy go wykopać (albo poprosić o wykopanie kogoś silniejszego...), umyć, obrać przy pomocy obieraczki do warzyw, pokroić na mniejsze kawałki, zapakować w torebeczkę lub plastikowy pojemnik i zamrozić. Będzie na zupę lub inne powyższe. 
Wymyty chrzan


Gotowy do zamrożenia

To jak, wystarczy argumentów?
Jeśli ktoś nadal nie jest przekonany, dodam, że zawsze można chrzan porządnie wykopać i zasadzić gdzie indziej (najlepsze miejsce półcieniste, gleba wilgotna i żyzna), nawet gdzieś na kawałku ziemi "niczyjej" ;) - i zapamiętać gdzie, żeby potem móc przyjść z łopatą :)))



  

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Mam kury!

Mam kury!
Moja kura :)

Nareszcie mam kury! Kupiłam od faceta z wylęgarni, było ogłoszenie, że będzie w mojej miejscowości. Już sama nie wiem, jakie zamówiłam, trochę mną zakręcił, a się nie znam, bo to mój pierwszy raz. Chciałam młode, ale takie, żeby już niosły. Zapłaciłam po 24 zł za sztukę i mam nadzieję, że takie dostałam. Mam ich dziesięć sztuk. 

Transport kur

Pierwsze jajko zniosły przy transporcie, chyba ze stresu 😉 Przewoziliśmy je w drewnianych skrzynkach, i od razu mówię, że taki sposób jest bardzo dobry, ale trzeba mieć porządną pokrywę do skrzyń - spod dywanika wyłaziły (starsza córka je łapała w trakcie jazdy, bo ja prowadziłam) a spod twardej dykty nie. 

Kurnik

Moje plany na kurnik legły w gruzach i dobrze ☺ 
Z tego, co szacowałam, kosztowałby mnie on około tysiąca złotych, ale na szczęście mężowi i teściowi udało się zbudować go metodą gospodarską i zapłaciłam tylko za wkręty i zamek. 
Artystyczny nieład - materiał na kurnik 

Robili go na szybko, bo mąż z córką zobaczyli ogłoszenie i stwierdzili, że jest okazja i trzeba ją wykorzystać. Zajęło im to trzy dni. Jeden minus - nie zrobili okien, bo akurat nie mieliśmy żadnych szyb, ale obiecali, że nadrobią. 
Szkielet kurnika (umówmy się, że tej beczki tu nie ma...)


Jedna ściana kurnika gotowa. I część dachu.


Tak wyglądało trzeciego dnia rano.

A tu już z ogrodzeniem. Coś się szwęda różowego w środku - chyba moja młodsza :)
Pokoje czekają na lokatorów


I już są!


Pierwsza noc niestety za kratkami - drzwi powstały w dniu czwartym :)


Trwa zwiedzanie. Z sianem na początku było krucho...
... ale potem się zdobyło :)

A na podłogę trociny - wygodniej się sprząta
Jest nawet grzęda, ale raczej ignorowana
W sumie to chyba nieźle wyszło


Kury mają też nieduży wybieg. Ma być powiększony, jeśli okaże się za ciasny. 


Zwiedzanie wybiegu

Łażenie po kątach
I szukanie dziury w całym ;)

Wejść, czy nie wejść? - oto jest pytanie


Wejść!




Towarzyskie kuraki

Na początku trzymały się razem i bardzo się bały. 
Wczoraj, po jakimś tygodniu już do mnie przyleciały i ocierały się o kalosze 😆 
(a może to z głodu, bo głuptaki wywróciły korytko i całe ziarno się wysypało i wdeptały je w glebę...)
Masz ziarenka?


Czy mamy zjeść kalosze?

Chyba masz złe światło - wyjdę kiepsko na zdjęciu

A teraz znowu półcień - nie umiesz fotografować!


Spokojnie - to tylko głaskanie

Kogut 

Dwa dni po zakupie kur pojechaliśmy na rynek i kupiliśmy koguta oraz trochę naturalnej paszy. 
Kogut oprócz zapaskudzenia samochodu był grzeczny. Natomiast koleżanki nie bardzo - wydziabały go konkretnie. W końcu się zdenerwował i je ustawił do pionu jak prawdziwy facet. 
Ale nadal obawia się mnie. A ja prawdę mówiąc jego - za bardzo fruwa, a nie lubię jak mi ktoś macha skrzydłami po twarzy. Dlatego łapie go mąż. A właściwie łapał, bo większość ptaszków już się chyba nauczyła, że na noc trzeba wejść do kurnika. 
Pan kogut łaskawie pije wodę...

Przyszła obstawa
Przywódca stada czuwa


Uciekinierka 

Parę dni po zakupie kur mieliśmy przygodę. Jedna z nich skoczyła na siatkę, a potem na pień drzewa i hajda do sąsiada. 
Na szczęście akurat na tej działce jeszcze nic nie stoi, jest tylko ogrodzona i to w taki sposób, że można zdjąć kawałek siatki i wejść w razie czego. 
Uciekinierka została złapana przez córkę i męża i przyniesiona pod pachą. 



A może podkop?


Użyjemy tego jako tyczki i przeskoczymy - u sąsiada jest lepsza trawa!

Dzieci lubią kury... 

Moje dziewczyny pokochały kury. Mogłyby spędzić w kurniku cały dzień. Starsza łapie je lepiej ode mnie, nawet koguta się nie obawia. Jeśli rano nie ma jej w łóżku, znaczy że jest w kurniku. Serio, nawet o szóstej 😩 
Młodsza troszkę mniej pewnie je łapie, bo nie ma siły ich podnieść, ale czasem jej się udaje. Też się nie boi.  
A da się pogłaskać?

Albo nakarmić?


... i mąż też 

Mój mąż zaprzyjaźnił się z kurakami (zwłaszcza z kogutem) i już gada w ich języku 😆, nawet w nocy przez sen 😅 (ostatnio się uśmiałam, bo w środku nocy wykrzyknął: "Kto zabrał jajko?!"). 
Stwierdziliśmy nawet, że możemy powiększyć inwentarz, bo nam się to zaczęło podobać. A on nie może wyjść z podziwu, że dziewczyna z miasta lubi grzebać w ogródku i głaskać kury ☺

Jajka 

Jak już wspomniałam, jedno jajko było na początku, potem średnio po dwa dziennie, nawet do pięciu (jedno poległo zdeptane małym bucikiem...). 
Myślę, że kurki muszą się przyzwyczaić. Albo jeszcze rzeczywiście są młode i dopiero zaczynają przygodę z jajcarstwem 😉

A może macie jakieś rady dla początkujących? 
Słyszałam, że trzeba kurom podciąć lotki, żeby nie latały tak wysoko. Czy to rzeczywiście konieczne? Trochę się przed tym wzbraniam... 😞 Co o tym sądzicie? 
Kończę, bo muszę im rzucić trochę ziarna i zielonki. 
Pozdrowionka dla zakurzonych 😊



wtorek, 17 kwietnia 2018

Zakupy ogrodnicze

Zakupy ogrodnicze

Mój ogród właśnie się podlewa (pada deszcz 😁) a ja myślę o tym, że nie zrobiłam jeszcze rozsady ogórków. Oraz cukinii i dyni. Także estragonu i cząbru.
To w zasadzie wszystko, co mi zostało do zrobienia na rozsadę. Mam nadzieję, że zdążę.
A na moich ostatnich zakupach ogrodniczych kupiłam nasiona warzyw: ogórków, kukurydzy, szpinaku i fasoli karłowej; ziół: estragonu, cząbru, kopru i natki pietruszki; kwiatów: nasturcji, wilca i maciejki.
Nasiona warzyw: szpinaku, ogórków, fasoli karłowej i kukurydzy karłowej

Nasiona ziół: cząbru, estragonu, kopru i natki pietruszki

Nasiona kwiatów: wilca, nasturcji i maciejki
Warzywa
Z ogórkami i fasolą próbuję drugi raz, już na innym stanowisku. Kukurydza gości u mnie po raz pierwszy (odmiana karłowa -jestem ciekawa) a szpinak zawsze się przyda, więc sieję więcej.
Zioła
Koper i pietruszka to podstawa. Cząber spróbuję uparcie wysiać po raz trzeci, bo bardzo go lubię i chcę mieć w ogrodzie. Na estragon też mam ochotę, jako że słyszałam że dodany do potraw zastępuje sól, której zdecydowanie za dużo używam.
Kwiaty
Wilca uprawiałam dwa lata temu z powodzeniem i znów posieję go przy domku dla dzieci,  po którym się wespnie na piętro. A właściwie posieje go starsza córka,  niech też ma swój udział,  skoro lubi takie kwiatki. Rzucę też kilka nasion przy tarasie - zobaczymy, jak tam sobie więc poradzi. Nasturcje standardowo pójdą do warzywnika. A moje ukochane maciejki jak zawsze obok tarasowych schodków, żebym mogła usiąść i się upajać... 😀
No, to jak przestanie padać to się wezmę do roboty a do tego czasu laba... Nie,  zaraz, a kto zrobi rozsadę??? 😉

O przygotowaniach do sezonu siania i pierwszych rozsadach możesz przeczytać tutaj:
Przygotowania do siania - przegląd nasion z torebki, część 1 - warzywa i owoce
Przygotowania do siania - przegląd nasion kupnych. Część druga - kwiaty
Przygotowania do siania. Przegląd nasion kupnych. Część trzecia - zioła 
Przygotowania do siania - przegląd nasion własnych przed sezonem
Pierwsze wysiewy na rozsady: luty i marzec



sobota, 14 kwietnia 2018

Moje błędy - lekcja na temat światła i cienia

Moje błędy - lekcja na temat światła i cienia

To ważne gdzie, jak i kiedy świeci słońce

Początkujący ogrodnik zazwyczaj w euforii chciałby jak najszybciej zapełnić ogród roślinami, które mu się podobają. Niekiedy nie starcza czasu na właściwe zapoznanie się z upodobaniami poszczególnych gatunków a niekiedy wiedza ogólnodostępna wymaga zweryfikowania i dostosowania do naszych warunków.
I tak natura dała mi kolejną lekcję - lekcję odnośnie światła i cienia.

Żurawka

Uwielbiam żurawki. Zwłaszcza te o ciemnych, bordowych liściach. W internecie przeczytałam, że lubią słońce, a właściwie, że stanowisko słoneczne im nie przeszkadza. Więc kupiłam sześć sztuk i posadziłam wiosną przed tarasem na pełnym słońcu. 
To miejsce zdecydowanie nie nadaje się dla żurawki o bordowych liściach
Było pięknie, dopóki nie nadeszło lato. 
Liście żurawek zostały prawie całkiem spalone przez ostre promienie. 
Przecież lubią słońce?! - pomyślałam, ale przesadziłam je przed dom, gdzie promienie są rozproszone i docierają tylko do południa. Po południu panuje tam przyjemny cień. Żurawki odżyły.
Żurawka w tym roku już po cięciu wypuszcza młode listki (jest mała, bo miała wypadek z kosiarką...)


Czarny bez

Gdy nasza działka była jeszcze nie ogrodzonym ugorem i nawet nie myślałam, że będzie nasza, ciągałam tu męża na zbiory owoców czarnego bzu. Mieszkaliśmy parę ulic dalej a tu była istna orgia dzikich krzewów.  Potem ówczesna właścicielka część wycięła i ogrodziła plac. Ale krzewy odrosły. 
I rosły... do czasu aż postawiliśmy dom. Piętrowy o kształcie prostokąta dokładnie zasłaniającego słońce krzewom bzu... 
Czekałam na białe kwiaty i czarne kuleczki tak przydatne w leczeniu przeziębień i nie tylko. Doczekałam się zaledwie paru. Wiec zmądrzałam i przesadziłam część krzewów na pełne słońce. Przyjęły się, czekam na plon tego lata.
Czarny bez się przyjął - rano ma tu troszkę cienia a potem słońce, słońce, słońce :)


Tulipany

Mąż kupił mi w prezencie pudło cebulek tulipanów. Posadziłam je na rabacie pod oliwnikiem i w rogu domu, przy tui. Grządką pod oliwnikiem to był dobry wybór - liście pojawiają się późno, są niewielkie i przepuszczają światło. 
Rabata z oliwnikiem wczesną wiosną (oberwał przy wichurach i musiałam go przyciąć); rosną tu tulipany, żurawki, niezapominajki i chyba szafirki (nie wiem, dostałam od teścia)
Tulipany rosną bardzo ładnie


I się mnożą - nigdy nie wiem, jaki będzie ich kolor, ale lubię niespodzianki :)
Ale przy tui, gdy podrosła zrobiło się ciemno... Tulipany rosną, nawet ich cebule się mnożą (choć myślałam, że wyjęłam je wszystkie z ziemi...), ale liście pną się do góry a kwiatów jak na lekarstwo. 
Dam im teraz jeszcze sezon pobyć w towarzystw iglaka a w czerwcu wykopię tyle, ile się da i zadokuję przy tarasie. Tam, gdzie wsadziłam zapomniane cebule znalezione w szafce.
Tulipany z szafki :)

Jeżówka

Przy sadzeniu jeżówki, pięknego kwiatu zielarskiego wzmacniającego odporność popełniłam błąd,  bo nie przyjrzałam się dokładnie wędrówce słońca. 
Warto popatrzyć, jak zmienia się oświetlenie w ciągu dnia. Miejsce słoneczne rano, po południu może już być zacienione. Podobnie trzeba zaobserwować (tu już obserwacje długoterminowe), jak zmienia się wysokość położenia słońca w ciągu roku. U mnie zimą jest ono nisko a latem wyżej i zupełnie inaczej doświetla niektóre rabaty. Tak jest z rabata jeżówki. Posadziłam ja zbyt blisko płotu i okazało się, że słońce nie dociera tam wystarczająco długo w ciągu dnia podczas jej okresu kwitnienia. Co zdecydowanie zmniejsza plon (piszę plon, bo oprócz kwiatu ozdobnego jest to dla mnie surowiec zielarski). 
Jeżówka w półcieniu - niedobrze (choć próbuje sobie radzić) 

Jeżówkę posieję więc na rabacie przed tarasem (będzie tłok, ale coś się wymyśli - w sumie to zawsze chciałam mieć tam rabatę, która kipi kwiatami od wiosny do jesieni). 
Trochę tłoczno na tej rabacie, ale w tym roku posprzątamy :)
Zobaczymy, może się uda wyhodować z nasion. A jeśli nie, spróbuję niektóre kwiaty przesadzić (nie lubią tego, wiec zaczynam od siania nasion).

Warzywnik

Chciałam mieć ekologiczne warzywa. W tym celu postanowiłam zrobić warzywnik w części osłoniętej, z dala od warsztatu i ulicy. Wybrałam zakątek z boku domu, między ścianą a płotem. Po czym okazało się, że na niektóre warzywa jest tam za mało słońca, bo dociera ono w to miejsce dopiero po godzinie 12. Fasola w ogóle nie rośnie, muszę więc kombinować z wygospodarowaniem nowego miejsca. 
Mój warzywnik na wiosnę poprzedniego roku

Poza tym, u sąsiada rośnie orzech. Zbyt blisko warzywnika. A o jego negatywnym działaniu dowiedziałam się dopiero później.  Napiszę jeszcze o tym.

Drzewa

Moja działka była łysa. To znaczy, rosło na niej trochę dzikich krzewów bzu pod płotem a nawet jakieś piękne kwiaty podobne do tulipanów (jeszcze ich nie zidentyfikowałam, bo przesadziliśmy je do ogrodu teścia w obawie przed zniszczeniem podczas budowy domu). I żadnych drzew. Na skraju działki, a właściwie w jej końcu, tam gdzie mąż ma warsztat, pada cień od drzew z niezamieszkanej działki obok. Latem słońce jest na tyle wysoko, że wieczorem pada cień na cześć ogrodu z drzewa od sąsiada z prawej strony. 
A nad resztą działki pustynia. Zero cienia. Fajnie wiosną, kiepsko latem. Dla mnie, bo nie lubię upałów. 
I tu najważniejsza lekcja w sprawie światła i cienia. Jeśli nie masz na działce drzew, koniecznie je zaplanuj na początku. Posadź coś, co szybko da cień w gorące dni. Nie sadz za dużo drzew, bo potem będzie problem. Ale przemyśl,  przemyśl i jeszcze raz przemyśl. Również pod kątem innych roślin (zasięg cienia). I zacznij od drzew.


Moja katalpa jeszcze mała
O innych moich błędach możesz poczytać tutaj. I tu:
Lekcja pierwsza - nie przynoś niczego (albo wszystkiego) z lasu
Lekcja druga - słuchaj teściowej
Lekcja trzecia (a powinna być pierwsza) - nie pozwól mężowi na utwardzenie terenu, dopóki nie ustalisz planu ogrodu