czwartek, 15 listopada 2018

środa, 14 listopada 2018

Grzybobranie oraz suszenie, gotowanie i mrożenie grzybów

Kosz pełen grzybów

Grzybobranie

Sezon na grzyby dla jednych trwa, dla innych już się kończy.  Mojej rodzinie udało się ostatnio zebrać pełen koszyk w pół godziny. Głównie były to podgrzybki i zajączki.
Przepiękne lasy...

.... w których zebraliśmy grzybki.


Suszenie

Nie mam suszarki do żywności, ale mam kominek ☺ Wpadłam na pomysł, by pozawieszać grzybki na nitki na wieszaku na ubrania przed kominkiem.
Roboty trochę było, bo musiałam je oczyścić, pokroić i ponawlekać. Ale ja tam lubię taka dłubaninię, zwłaszcza na fotelu przed telewizorem... 😊
Suszenie grzybów przy kominku...
... za pomocą wieszaka na ubrania
Grzybki w temperaturze kominkowej wysychają szybciutko. I bez dodatkowych kosztów. Gdy mieli przyjść goście, przenieśliśmy je na górę do sypialni, gdzie jest kratka od kominka i też dmucha ciepłem. Zapach nie był mocno intensywny, więc nie przeszkadzał. Po tygodniu zdjęłam je i zapakowałam w papierową torebkę. Barszczyk już na nich robiłam, pychotka 😋

Gotowanie i mrożenie

Żeby można było zamrozić grzyby, trzeba je najpierw obgotować. Przynajmniej ja tak robię. Po obraniu, pokrojeniu i delikatnym opłukaniu wrzucam na wrzątek i blanszuję jakieś 5 minut. Potem na sito, a gdy ostygną - do zamrażalki.
Problem pojawił się przy pakowaniu, gdyż w kuchni odkryłam, że nie mam tyle pojemników, by stosownie poporcjować grzybki. W poprzednim roku mroziłam duże porcje i nie był to dobry pomysł, bo np. do barszczu potrzebne dwa...
Ale potrzeba matką wynalazków. I recyklingu 😉 Użyłam malutkich pojemniczków od śmietanki do kawy. Okazały się w sam raz na mała porcję.
Inne, większe porcje zrobiłam w kubeczkach po serkach a największe w wiadereczkach po kapuście. Do wiaderek poszła też woda z gotowania z pozostałością grzybów jako bulion do grzybowej.
Malutkie pojemniczki po śmietankach w sam raz na dwa grzybki w barszcz

Przeróżne pojemniki do przeróżnego przeznaczenia

Bulion grzybowy, który długo nie poleżał w zamrażalce...

Bulion długo w lodówce nie wytrzymał, miałam ochotę na grzybową 😉

A jak wasze zbiory i zapasy?

wtorek, 6 listopada 2018

Topinambur - zbiory i gotowanie

Topinambur - zbiory

Topinambur zasadziłam pod koniec zimy w domu. Wsadziłam go na grządkę, gdy zrobiło się cieplej (cała historia tutaj). A teraz, w październiku postanowiłam go zebrać. 
Topinambur ma śliczne, różowe bulwy
Miałam w sumie nie więcej niż dziesięć roślin, z czego kilka na próbę już zebrałam we wrześniu. Jak na jakieś 6-7 roślin zbiór był udany i dość obfity. Myślę, że można było też spokojnie zostawić część w ziemi i wykopywać w miarę bieżących potrzeb, nawet zimą (oczywiście w sprzyjających warunkach). 

Wykopki

Zbiór topinamburu jest prosty i przyjemny. Najpierw trzeba wyrwać roślinę (jeśli urosła spora, jest szansa się trochę namęczyć ;) ). Bywa, że z częścią zieloną odchodzi też cały korzeń i wtedy nie trzeba go wykopywać. Jeśli nie, widły w ruch - tak jak z ziemniakami.


Korzeń topinamburu z bulwami
Różowe bulwy trzeba oderwać i jeśli planujemy dalszą uprawę, resztki korzeni pozostawić w ziemi. Na następny rok powinny odrosnąć ze zdwojoną siłą. Jeśli mamy dość, należy bezwzględnie usunąć wszystkie pozostałości. 
Prześliczna różowa kuleczka
Z bulwami słabo rozwiniętymi, małymi, o żółtym kolorze lepiej dać sobie spokój, bo i tak będą niedobre.
Z tych 6-7 roślinek z grządki wielkości 2x1 m wyszła mi spora micha (jakieś 35 cm średnicy) topinamburu (przypominam, że część zebrałam już wcześniej. Dla 4-osobowej rodziny wyszło mi jakieś 4-5 porcji wyżerki :)

Zebrany topinambur - to naprawdę duża micha!
A przy tym kury miały ubaw, bo pomagały nie tylko w nawożeniu, ale też i zbiorach :)
Moje kochane kurątka

Dania z topinamburu

Uwielbiam frytki, więc na pierwszy ogień usmażyłam topinambur. Pokroiłam bulwy ze skórką (oczywiście umyte porządnie!) na jakieś 4 części i wrzuciłam na głęboki olej. Wyszło przepysznie, ale wchłonęło dużo tłuszczu a ja obżarłam się porządnie i musiałam odchorować :(
Inny sposób - pieczenie topinamburu. Na blaszce posmarowanej tłuszczem w piekarniku poukładałam tym razem obrany topinambur (większe bulwy przekroiłam). Też wyszło pysznie. Ale i tym razem chyba przesadziłam z olejem...
Najbardziej delikatny jest topinambur gotowany. Znów nie obrałam go ze skórki, tylko porządnie umyłam i ugotowałam w wodzie, jak ziemniaki. Rozpływał się w ustach.

Moje wnioski z kuchni

Topinambur ogólnie jest dość wzdymającym warzywem. Na surowo smakuje jak rzepa (też tak można jeść, np. w surówkach), ma też podobne właściwości. W połączeniu z tłuszczem wrażliwa osoba może mieć sensacje jak po grochu z kapustą... A do tego chyba odrobinę przeczyszcza...
Ogólnie nie polecałabym go malutkim dzieciom ani mamom karmiącym.
Gotowany topinambur nie działa tak intensywnie, ale jednak coś tam się po nim dzieje w brzuchu. 
Mimo wszystko, warto spróbować, bo smak jest ciekawy. A może tak działa tylko na mnie i moją rodzinę?...
Jeszcze słowo o konsystencji. Topinambur szybko robi się miękki - szybciej niż ziemniaki, zwłaszcza w wodzie. Trzeba pilnować, by się nie rozgotował.
Mnie bardzo smakuje jak jest jednak taki bardzo mięciutki, rozpływa się w ustach i można go wycisnąć ze skórki, jak z tubki (w postaci gotowanej).
Jeśli chcemy robić jakieś sałatki lub obrać i przyrządzić później, należy go skropić cytryną albo wsadzić do wody z dodatkiem octu, bo szybko ciemnieje - jak ziemniaki.





To powodzenia w uprawie i smacznego! :)





czwartek, 25 października 2018

Topinambur - błogosławieństwo czy przekleństwo?

Topinambur - tu jeszcze w donicy

Topinambur - błogosławieństwo czy przekleństwo?

Co to jest topinambur?

Długo się zastanawiałam nad uprawą topinambura.  Naczytałam się, że z jednej strony jest to warzywo bardzo zdrowe, łatwe w uprawie a z drugiej strasznie ekspansywne. Tak, warzywo (a konkretnie bulwy podziemne, podobne do ziemniaków), choć większość ludzi nie kojarzy z nim wysokich na 3 metry kwiatów podobnych do małych słoneczników (stąd nazwa słonecznik bulwiasty).

Sadzonka

Ale przy okazji kupiłam w markecie bulwy topinamburu (można kupić tutaj), może dlatego mnie skusiły,  że były drogie a podobno tak łatwo je wyhodować.
Kupiłam i posadziłam w doniczkach w domu. Wyrosły,  początkowo nieduże,  potem zaczęły piąć się ku górze w zastraszającym tempie.
Jak tylko zrobiło się ciepło, zaczęłam wystawiać je na słońce, czyli hartować.
Na początku, po pierwszym dniu się wystraszyłam, że zmarzły albo owiał je wiatr, bo oklapły.
Ale w domu je podlałam i odżyły.

Wybór miejsca uprawy

Chodziłam po ogrodzie i zastanawiałam się, gdzie posadzić topinambur.
Pierwszy pomysł - warzywnik. Bo w końcu mam zamiar uprawiać topinambur na warzywo. No i miał osłonić płot od sąsiada.
Ale zrezygnowałam z tego pomysłu, bo się bałam, że zarośnie mi cały warzywnik i zagłuszy inne warzywa. I przejdzie do sąsiada, co może mu się nie spodobać.
Radzili mi, żeby posadzić topinambur gdzieś w rogu działki, ale mam tak zagospodarowane te rogi, że więcej się nie da. Wzdłuż drugiego płotu też nie dobrze - sąsiad co prawda tam jeszcze nie mieszka, ale jak zamieszka, może się zdziwić 😉
Całkiem z tyłu działki też nie, bo tam warsztat, a to w końcu miała być uprawa ekologiczna.
Trochę się namęczyłam z tym myśleniem o miejscu, żeby się potem nie namęczyć z kopaniem 😉
Wymyśliłam w końcu nowa grządkę niedaleko tarasu i przy wejściu do ogrodu, ogrodzonym płotkiem z dwóch stron. Potrzebny mi tam cień na taras, a topinambur do tego się nada. Jeśli będzie przerastać na ścieżkę za płotem, kosiarka mojego męża go dopadnie 😆

Grządka i pierwsze wnioski w uprawie

Zrobiłam tam porządek,  czego na marginesie nie dokonałam przez dwa lata i bardzo się cieszę, że się w końcu udało.  Zrobiłam obwódkę z kamieni i nawiozłam ziemi z pola. Posadziłam rośliny i podałam.
Miejsce na topinambur

Następnego dnia znów oklapły. Podałam - odżyły. Czyli lubią wilgoć, a nie znoszą suszy.
Przeczytałam gdzieś, że gdy roślinki podrosną należy zrobić im około 30 cm kopczyki,  jak ziemniakom. Zagnałam do roboty dziewczynki. Jakoś im to wyszło, nie poprawiałam dopóki rośliny nie podrosły. Postanowiłam też spróbować ze ściółkowaniem, bo ziemia strasznie szybko wysycha na tej grządce. Nie wiedziałam tylko, czy nowym roślinom nie będzie to przeszkadzało. Ale wyściółkowałam i było ok - gleba trzymała wilgoć, topinambur nie był taki oklapnięty. Nowe roślinki się przebiły i urosły, ale tylko dwie. Potem nawoziłam je nawozem naturalnym, czyli gnojówką z kurzaka produkcji moich kurek :)  

Praca się opłaca :)
Topinambur się zadomawia


Rozmnażanie topinamburu

Na następny rok pewnie moja uprawa będzie większa, bo podobno wystarczy zostawić w ziemi kawałek korzenia, żeby wszystko pięknie się rozrosło.

A wy lubicie topinambur?


czwartek, 11 października 2018

Polecam mbank

Zapewne wszyscy posiadacze kont w banku, którzy korzystają z bankowości internetowej zastanawiają się, czy można to robić prościej i bezpieczniej.
Bez tokenów, trudności z wpisywaniem hasła (wpisz drugi znak, potem siódmy...) i nieprzejrzystego serwisu.
Wypróbowałam już kilka kont w różnych bankach (co najmniej sześciu) i zdecydowanie z czystym sumieniem stwierdzam, że mBank jest najlepszy. 
Łatwy w obsłudze, bez token, z normalnie wpisywanym hasłem. 
Jest też aplikacja na telefon, na którą można logować się i potwierdzać operacje odciskiem palca.
Możesz też płacić w sklepie przy użyciu samego telefonu, bez karty.
Poza tym, w serwisie łatwo dodać konto firmowe i inne podkonta, np. oszczędnościowe. 
Można też wykupić ubezpieczenia, np. auta czy życia - oferta naprawdę korzystna, raty miesięczne, pobierane automatycznie.
I jest fajny system poleceń ;)
Jeśli chcesz spróbować,  zachęcam do założenia konta:

czwartek, 27 września 2018

Papryczki chili - zbiory

Papryczki chili z mojej uprawy
Na początek kajam się w prochu i popiele, że mnie tak długo nie było. Właściwie cały sezon... Wiecie - wakacje, dzieci w domu, praca, robota w ogródku itp. A do tego doszły problemy zdrowotne, które ścięły mnie z nóg. Ale nie narzekajmy, jestem i co jakiś czas na pewno tu będę. Przejdźmy do tematu.

Papryczki - zbiory

Uprawę papryczek rozpoczęłam już jakiś czas temu. Pisałam też o niej wcześniej. Po raz pierwszy natomiast w tym roku wsadziłam roślinki do ziemi. Efekt przerósł moje oczekiwania - urosły przepięknie. Żałuję, że uprawa taka skromna, następnym razem zrobię produkcję na skalę krajową ;)

Odpowiednie nawożenie i ściółkowanie

Tak, postarałam się. Roślinki przez większą część sezonu (nie udało mi się zadbać o to w stu procentach, bo wiecie, brak czasu, siły...) miały piękną ściółkę ze słomy.  O nawóz zadbały moje kury. Czasem o pielenie i spulchnianie gleby też :)))

Papryczki rosną do góry

Zaskoczeniem dla mnie była nie tylko ilość, ale też i jakość zbiorów. I to, że w glebie papryczki rosły do góry. W doniczkach udało mi się wyhodować tylko niewielkie, dość słabo rosnące krzaczki o małej ilości owoców (w porównaniu z tymi z grządki), które zwisały z gałązek. A teraz moje papryczki wyglądają jak ta pierwsza wersja z marketu. Można? Można!

Na zimę do domu

Niestety, zgapiłam się i nie mam zdjęć grządki z papryczkami. A to dlatego, że nagle noce zaczęły robić się tak zimne, że postanowiłam schować papryczki do domu. Poprzesadzałam je w donice wypełnione ziemią kompostową. I mam tylko zdjęcia już przesadzonych roślin. Chyba, że o czymś zapomniałam i znajdę je później, ale jeżeli tak, to na pewno zaktualizuję post. 

W skrzynce od moich rodziców - zrobię im prezent na balkon ;)

Na razie jeszcze w misce - czekają na przesadzenie
Ta donica jest naprawdę głęboka - papryczki z niej wystają, bo urosły wysokie


Trzeba dosypać ziemi i będzie pięknie

Cała gama kolorów. Czerwone znaczy już dojrzałe.

A te urosły obok tych małych - widocznie nasionka się przemieszały

Nie do końca chyba dojrzały, więc zjemy zielone ;)

Zdjęcia autorstwa mojej córci

Chyba ją zatrudnię :)

Buziaki i powodzenia w uprawie!

P.S. Zbieram zamówienia na następny rok - może ktoś chciałby taką pożywną roślinkę?